
Podpalenie, które miało miejsce w wolińskim skansenie, wstrząsnęło każdym mieszkańcem gminy, ale również tymi, którzy w jakikolwiek sposób czuli więź z osadą. Szkody materialne, jakie poniosło Stowarzyszenie Słowian i Wikingów można odbudować, jednak ból i złość – pozostaną. Tym bardziej cieszy wiadomość o złapaniu ludzi odpowiadających za podpalenie chaty. Dzięki monitoringowi ustalono, że była to trójka mężczyzn, co dziwi – mieszkańców gminy Wolin.
Asp. Sztab. Mirosław Bakowicz z komendy w Kamieniu Pomorskim wypowiedział się na temat sprawy.
- Dalsze decyzje podejmie prokurator. Na dzień dzisiejszy nie mogę nic więcej powiedzieć.
Jakie mieli w tym cele? Nie wiadomo. Fakt jest taki, że dopuścili się karygodnego przestępstwa. W jednej chwili zniszczyli to, na co inni pracowali miesiącami lub latami. Nie dziwią więc reakcje ludzi, którzy chcieli by, aby sprawcy zostali należycie ukarani.
- Zniszczono sprzęt warty 80 tysięcy. Powinni odczuć karę.
Chęć pomocy zadeklarowali ludzie z wielu krajów. Na skansenie obecnie przebywa kilkadziesiąt osób, którzy dokładają wszelkich starań, by w jak najkrótszym czasie odbudować to, co zostało zniszczone w kilka minut.
- Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wolin jest magicznym miejscem dzięki skansenowi. To Stowarzyszenie Słowian i Wikingów sprawia, że rodziny i wycieczki przyjeżdżają tu, by na własnej skórze odczuć tę magię. Damy radę – mówi mieszkaniec Wolina.
Wolontariuszki mają pełne ręcę roboty. O ile chatę można odbudować w miarę szybko, o tyle żagiel o powierzchni 41 metrów kwadratowych nie jest tak łatwo wyszyć. Ciężka i żmudna praca nie stoi jednak na przeszkodzie, kiedy w grę wchodzą chęci oraz chęć niesienia pomocy.
Damy radę – to słowa, które padają, szczególnie teraz, dość często. I wszyscy w nie wierzymy, bo magia skansenu nie przeminie.
| « poprzednia | następna » |
|---|












Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.